Ta sesja była dla mnie wyjątkowa! Już od samego wejścia do mieszkania czuć było duży spokój (mimo szczekania małego pieska) i radość ? W domu unosiły się jeszcze balony, które czekały na mamę i Julkę zaraz po przyjściu do domu ze szpitala (tata się postarał!). Takie małe gesty, a znaczą tak wiele… ?
Urzekł mnie piękny pokoik Julki, przygotowany przez rodziców z pełną precyzją. Jednak to, czego nie da się zauważyć gołym okiem, było dla mnie najważniejsze – w powietrzu czuć było ciepło i szczęście.
Podczas sesji Julka była spokojna, jednak najlepiej czuła się w objęciach rodziców (szczególnie mamy). To całkiem normalne – w końcu ostatnie 9 miesięcy także była baaardzo blisko mamy ? Dlatego sesje noworodkowe lifestyle to świetny pomysł, aby bez żadnego stresu, bez żadnych specjalnych stylizacji, uwiecznić te najważniejsze, pierwsze momenty życia.
Sercem tej sesji są po prostu ONI… Sylwia, Piotrek i mała Julka, która dopiero zaczyna poznawać świat w objęciach rodziców?














Zostaw komentarz